|
Blog > Komentarze do wpisu
Orajt:)
Tak jak myślałam, proces adaptacyjny Zuzi w przedszkolu ostatecznie dobiegł końca. Oczywiście długa jeszcze droga przed nami, ale przychodzenie do przedszkola nie jest już problemem. Panie mówią, że Zuzia zrobiła duże postępy i jest już teraz dobrze. Namacalnym dowodem było przedstawienie z okazji Świąt, w którym pięknie brała udział. Nie musiała już siedzieć na moich kolanach w obawie, że zwieję. Ufffff.... Przedstawienie było efektowne i ujmujące. Wzruszenie gdzieś tam gardło ściska, ale przede wszystkim rodzicielska duma! Do Mikołaja-Gwiazdora biegła z otwartymi ramionami, podczas gdy niektóre dzieci miały porządnego galara. Po przebytej ospie (którą zainfekowała nie tylko swoją siorę ale i mnie) wróciła do przedszkola już na nowych zasadach. Teraz odprowadza ją tata. Po pierwsze moze to robić później i Zuzia nie musi od 7:00 siedzieć w przedszkolu, po drugie jadą sobie trawmwajem więc i jakieś urozmaicenie jest, po trzecie: zawsze to jakaś dodatkowa integracja z tatą. *** GARŚĆ DIALOGÓW z serii "RĘCE OPADYWUJĄ" A: Zuziu jak się nazywa taki zegar, pamiętasz? (wskazuję na klepsydrę) Z: Dupa się nazywa! Wiem nawet od kogo mogła zapożyczyć tego typu konstrukcję zdaniową. Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Dziadka Jurka:) *** Pokazuję Zuzi znak drogowy (zabawka od drewnianej kolejki - taki okrągły, czerwony z X w środku) i proponuję, że postawimy go na trasie obok torów. A: Zuzia, jak myślisz, co to za znak drogowy? Z: Yyy mmm... Zakaz sprzątania! wtorek, 29 grudnia 2009, zuzi-ula
|
|