RSS
środa, 07 listopada 2012
Dzidziusie...

Wczoraj wracamy z Ulą od lekarza. Ubieramy się w przychodni. Jak zwykle jakieś małe dzieciaczki płaczą lub krzyczą.

Ula: Mamo ja nie lubię małych dzidziusiów

Mama: Dlaczego Kochanie??

Ula: Bo są takie głośne i płaczą...

Mama: Ale Ty kiedyś też byłaś takim dzidziusiem

Ula: Tak, ale jak byłam małą dzidzią to się sobie podobałam !

Nadmienię, że Ula akurat do najbardziej cichych dzidziusiów nie należała:)

08:56, zuzi-ula
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 listopada 2011
Okołoprzedszkolne rytuały

Czas szybko zleciał i oto obie me córki udały się na przedszkolną edukację. Teraz już mają następny wspólny temat, mogę też porównać i dokładniej sprawdzić co się działo i czy zeznania obu pań się zgadzają. Np. dotychczas Zuzia mówiła, zawsze, że na obiad, było mięsko, surówka i ziemniaki, co można przetłumaczyć mniej więcej tak: "mama ale nudzisz, skończ już z tym samym pytaniem". Teraz Ula znacznie szerzej opowiada i nawet na razie jest szczera w tym co zjadła a czego nie. W ogóle Ula ma znacznie mniejsze spektrum zainteresowań kulinarnych i namówić ją do czegoś nowego (zdrowego-nie daj Boże) jest po prostu trudno. Dlatego śledzę jej poczynania z większym zainteresowaniem.

Sam początek przedszkola był dla Uli trudny. Łudziłam się (choć wiem, że nie powinnam), że będzie szła z pieśnią na ustach i z uśmiechem od samego początku. Niestety, było słabo i nawet dziś, po 2,5 miesiąca ma problem z wejściem. Tzn. tylko na początku, chwila protestu, a potem... zabawa na całego! Śpiewa, tańczy, bawi się, no mucha nie siada! I o ile w samym przedszkolu nie ma już absolutnie żadnego problemu, o tyle w domu, rano - masakra. Prawdopodobnie składa się też na to ranne wstawanie itp., ale później dochodzi jeszcze ogólne niezadowolenie, że trzeba iść, że może jednak przedszkole nie jest fajne itd. Przyznaję, że trudno to jakoś ogarnąć, że Ula bardzo jest uparta i niełatwo jest ją utrzymać w równowadze. Gdy już myślisz, że się uspokoiła, po 3 minutach zaczyna od nowa. Radek i Babcia walczą. To jest walka. Tak. Dobrze, że Zuźka daje radę, świetnie rano współpracuje i można na nią liczyć.

W ogóle na Zuzię dobrze podziałał fakt, że Ula dołączyła do społeczności przedszkolnej. Bardziej się otworzyła (jak na Zuzię oczywiście:)), czuje się ważna, dająca przykład, ta bardziej doświadczona. Nadal ma swój swiat, nadal ma galara przed obcymi sytuacjami i ludźmi, ale idzie do przodu, niezaprzeczalnie:)

Myślimy, że Ula w końcu zakuma, że nie ma sensu robić porannej (tradycyjnej) jazdy, że po pasowaniu będzie można podejść ją tekstem o odpowiedzialnym przedszkolaku. Liczymy również na klimat zbliżających się świąt i pomocnego Mikołaja, który JUŻ dzieci obserwuje... No co, po Wszystkich Świętych już można iść w ten deseń... :)

08:45, zuzi-ula
Link Dodaj komentarz »
Głupi KO-wiec

No może nie głupi, ale KO-wiec:) Tak nazwali mnie moi rodzice, kiedy wymyślałam jakieś kolejne zajęcie dla dziewczynek. Sama nie uważam, żebym była jakiś wysokich lotów animatorem, ale przyznam, że dużo na ten temat myślę i staram się dogodzić, żeby dzieci miały tzw. "prawidłowy rozwój". Przy okazji muszę też oddać sprawiedliwość mojej Mamie, która zajmuje się Ulą, a nierzadko też obiema dziewczynkami (kiedy Zuzia nie idzie do przedszkola) i ona wcale nie sprawia wrażenia zatroskanej brakiem pomysłów. Przeciwnie, jakoś jej to wychodzi swobodnie! Jak zostanę babcią to też chcę tak wymiatać!:)

Sprawa dotyczy jednak nie tyle naszej, co narastającej inwencji dzieci w kierunku zabaw przeróżnych, przez nie wymyślanych. I tak:

Zuzia szczególnie chętnie rysuje, koloruje, maluje, wycina i klei. Prosi mnie, żebym narysowała jej jakiś temat na topie (czyli teraz Rhianna) i później rysunek ozdabia, dorysowuje, ach cuda niewidy. Tekst słyszany przeze mnie codziennie: "Mamo narysuj mi Rhiannę w takich włosach, w takiej bluzeczce, w takiej spódniczce"... itd. Nie liczyłam ile już narysowałam Rihann, ale pokój (niemały) spokojnie mogłabym nimi wykleić. A najlepsza jest, jak nie chce się jej kolorować, to po narysowaniu zakręci się chwilę i biegnie do mnie dumnie pokazać rysunek, który sama przecież narysowałam. I mówi: "Mamusiu patrz! To dla Ciebie". Oprócz Rihanny dołącza jeszcze z powodzeniem: Katy Perry, Shakira, Nelly Furtado, Black Eyed Peas, Selena Gomez, Kaczuchy:)

Ulcia z kolei lubi trochę więcej ruchu w zabawie, częściej sięga po piłkę i klocki i jest w tym coraz zgrabniejsza, ale i tak ostatnimi czasy jej największą miłością są książeczki i możliwość naciągnięcia kogoś na seans czytania. Rzecz jasna ulegamy chętnie, nawet jeśli czytasz coś siedemdziesiąty piąty raz, starasz się wczuć, żeby dziecko się nie zniechęciło, bo to ważna sprawa. Siedzi to dziecię moje jak urzeczone i słucha. Lubi też włączać się, pytać albo sama opowiadać co jest na obrazkach. Preferuje nie-podpowiadanie. Jeśli zbyt natarczywie ją poprawisz w złym momencie, zaczyna wymieniać od nowa:)

I tak płynie życie KO-wca... Spokojnie, twórczo, (chciałoby się rzec leniwie, ale to nie pasuje)...

08:14, zuzi-ula
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lutego 2011
Ale... gdzie te grzeczne dzieci?!

Ostatnio odczuwamy silną presję ze strony Ulci, która stosuje typowe zagrywki niegrzecznych dzieci z "Superniani". Z powodu błahostki potrafi rozkręcić się na takie obroty (darcia się i złoszczenia), że głowa mała. W opiekunach budzi się wtedy nieodparta pokusa dogodzenia jej, byleby już w końcu przestała, względnie chęć ucieczki jak najdalej od tej jazdy:) Przy tym jednak pragnę nadmienić, że kiedy Ulcia jest grzeczna, wtedy z naddatkiem nadrabia wszelkie zgryzoty, których przysporzyła swoim bliskim. Jest w tym tak ujmująca, że nietrudno ją uwielbiać. Bardzo chętnie włącza się w rozmowę, ma wiele ciekawych i śmiesznych uwag i ogólnie jest do zjedzenia w całości.

Wróćmy jednak do traum - niech w przyszłości wie jak było. Czytaj Ulcia, czytaj Dziecko:)

Oto cytaty z Uli w chwilach histerii:

* ale.. ale... ale... Mamo idź już sobie!!! (powtarzane w kółko)

* ale.. ale... ale... Tato ja chcę po prostu wyjść z kąta!!! (jw.)

* ale... ale... Mamo ja Cię będę bić!!! To jest taka przyjemna zabawa!!!

* ja chcę się uspokoić!!! (w kółko)

W ogóle wtedy kiedy Ula chce coś zanegować, albo zaczyna się rozkręcać, każdą wypowiedź poprzedza wyrażeniem "ale..  ale... ale..." już wtedy wiadomo, że będzie jakaś jazdunia. Jest to jej przygotowanie do wyrażenia swojej dezaprobaty i potrzebuje trochę czasu by wyrazić czego dokładnie chce.

Jest typowym maluchem, który w tym wieku pragnie przejąć kontrolę nad wszystkimi. Nie mam wątpliwości, że ją urobimy, ale wierzcie mi, Ulcia jest baaaaardzo konsekwentna w postawieniu na swoim i można przy niej nieźle wyćwiczyć asertywność, konsekwencję, silną wolę i wieeeeeelkie pokłady opanowania. Dziękujemy Ci Kochana Córciu, za lekcje samodoskonalenia się:)

Muszę być tutaj sprawiedliwa i przypomnieć, jak Zuzia potrafiła dać czadu, żeby nie było tylko na Ulę. Przytaczam więc Zuziowe popisowe histeryczne teksty w kącie:

* Mamo ja cię wypchnę z pokoju!!!

* Mamo ja wyrzucę coś przez okno!!! (np. jakąś rzecz o którą poszła awantura)

* Mamo ja będę Cię szczypać!!!

Do tego pokaźna ilość decybeli, które rozwalają czachę i świadomość, że sąsiedzi już teraz na pewno wymiękną i zadzwonią po policję, bo dzieciom na pewno ktoś robi krzywdę. No cóż... ryzyko rodzicielskie:)

11:25, zuzi-ula
Link Komentarze (1) »
środa, 17 listopada 2010
Artystyczne poszukiwania Zuzanny M.

Tytuł jest poważny, bo i temat ważki. Zuzia bardzo lubi rysować, wyrażać się plastycznie i robi to naprawdę dobrze. Do niedawna jeszcze prosiła mnie o narysowanie, a ona upiększała rysunek, teraz coraz częściej sama jest autorką pracy od A do Z. Jak wiele dzieci w jej wieku ma swoje ulubione tematy i szczegóły, które pragnie zawsze zazanczyć na rysunku, np. pępek (gdy rysuje człowieka). Przez tę fascynację gołym brzuchem (mocno zarysowaną w umyśle Zuźki) bardzo wiele prac poświęconych jest osobom na plaży, względnie w krótkich bluzeczkach. Dużo pomysłów Zuzia czerpie z przedszkola, więc gdy tam robi się wydzieranki, wyklejanki lub coś w ten deseń, to później przenoszone jest to na niwę domową, dzięki czemu Ulcia też czerpie z pomysłów artystycznych. I dobrze:)

Od tego roku dzieci w przedszkolu mają religię i wygląda na to, że są tym tematem zafascynowane. Zuzia dowiaduje się wielu rzeczy, no i wyraża je również w rysunkach. Przeżywała przez chwilę fascynację krzyżem i w tym czasie powstało wiele prac o tej tematyce. Ale największe wrażenie robi wymalowana czarnym pisakiem "Ula na krzyżu". Nie ma wątpliwości, bo jest podpisane że to Ula. Ktoś mógłby snuć złowróżbne przypuszczenia, bo rysunek - zaiste - wrażenie robi. Ale z tego co widziałam, to jego dramatyzm jest czysto przypadkowy. Raczej niefortunne połączenie pozytywnych motywów twórczych w jednym upiornym rysunku:) Dołączę go przy okazji (albo może nie...). Będzie do wglądu na żądanie:)

10:06, zuzi-ula
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5